sobota, 26 października 2013

Czy komputer może myśleć ?

Takie pytanie niedawno zadał jeden z moich wykładowców inicjując dyskusję na 2 wykłady. Na początku ok. 90% studentów była pewna, że maszyna nie jest w stanie myśleć. Wykładowca prowadząc dyskusję starał się nami nieco manipulować, zmieniając swoje stanowisko w tej sprawie, podając sensowne argumenty oraz kontrargumenty za i przeciwko obu opiniom. Jednak im dłużej trwała dyskusja tym więcej osób zaczynało mieć mętlik w głowie. Na koniec wykładów mało kto był pewien własnego zdania (ja też). Wykładowca przedstawił nam własny pogląd, ale nie uważam żeby kończył on temat... i tak naprawdę mnie nie przekonał.





Bardzo nie lubię nie mieć zdania na jakiś temat. Zwykle gdy właśnie ktoś nie ma zdania, oznacza to po prostu brak wiedzy aby zabrać głos w danej sprawie i nie pojmuje całego problemu. Poirytowany faktem, że nie jestem w stanie opowiedzieć się po żadnej stronie w kwestii "myślenia" komputerów postanowiłem się doedukować i wyrobić sobie opinię w tej sprawie.
Siedziałem więc kilka godzin chłonąc opinie innych wyrażone na różnych blogach czy w artykułach. Założyłem również wątek na forum portalu 4programmers (które zresztą polecam) zadając to frapujące pytanie. Zgodnie z oczekiwaniami wywiązała się ciekawa wymiana zdań na parę stron, do której link znajdziecie na końcu wpisu.

Czy po tym całych "researchu" mam konkretny pogląd w tym temacie? Tak, ale czy Ty też masz i czy utrzyma się on bez szwanku do końca artykułu? Najlepiej sam się przekonaj :)

Zapewne wielu z Was po przeczytaniu tytułu tego tekstu uznało, że najpierw należałoby ustalić czym jest myślenie? Też szybko przyszło mi to na myśl. Niestety tak jak się spodziewałem, definicji myślenia jest mnóstwo, różnią się od siebie i zależą one od dziedzin nauki, które je definiują. Zdajmy się więc na intuicję. Proponuję przyjąć założenie, że za maszynę myślącą - prawdziwie inteligentną uznamy taką, która po prostu zachowywałaby się jak człowiek (niezależnie od sytuacji).

Zanim jeszcze przejdziemy do sedna, chciałbym aby było jasne, że mówiąc myślący komputer, tak naprawdę mamy na myśli oprogramowanie, a nie sprzęt. Sprzęt to tylko kupka metalu. Tak samo jak człowiek to tylko wór tkanek. Chodzi o oprogramowanie - czyli to co tchnie "życie" w ten sprzęt.

Ok, kiedy już ten przydługawy wstęp mamy za sobą, przejdźmy do konkretów. Postaram się teraz podać argumenty, i kontrargumenty dot. omawianego problemu zaczynając od tych, które automatycznie wpadają do głowy, a kończąc na bardziej wyszukanych.




Człowiek ma uczucia, a maszyna nie.


Emocje czy uczucia, to w dużej mierze (a może całkowicie) chemia i fizyka, które można opisać matematycznie i przełożyć na ciągi zer i jedynek. Kiedy mamy ochotę na coś słodkiego i zjemy kawałek czekolady, mózg odbiera bodźce mówiące o smacznym łakociu, przetwarza je, podnosi poziom dopaminy i jesteśmy happy. Czemu mieliśmy ochotę na czekoladę? Być może mózg poza naszą świadomością uznał, że potrzebuje trochę węglowodanów i substancji odżywczych zawartych w kakao, po czym, gdy je zaczął otrzymywać wysłał informację, że właśnie o to mu chodziło sprawiając, że czekolada nam smakowała.
Poza tym czy uczucia są potrzebne aby myśleć? Na razie pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.




Człowiek potrafi się uczyć.


To tak samo jak komputer, a właściwie to jak oprogramowanie wyposażone w sztuczne sieci neuronowe, które potrafią się uczyć zarówno z "nauczycielem" jak i samodzielnie.



Komputer zrobi tylko to co mu się zaprogramuje.


A czy Ty potrafisz zrobić coś czego się nie nauczyłeś? Coś czego ktoś Ci nie "zaprogramował"? Oczywiście, zawsze musi być ktoś, kto odkrył coś jako pierwszy. "Sam się nauczył". "Wynalazł" coś. Zastanówmy się więc na czym polega odkrywanie, wynajdywanie i tworzenie ? O tym własnie w następnym akapicie.



Komputer nie jest wstanie myśleć kreatywnie, odkrywać i tworzyć czegoś nowego.


Człowiek mógł coś odkryć lub wynaleźć tylko dzięki jednej z dwóch sytuacji lub ich kombinacji.
  1. Przypadek. Przykładowy Homo-Edmund ściął drzewo, pociął pień. Okrągły kawałek drewna sturlał się z górki. Koło wynalezione! brawo. Zaimplementowanie jakiś przypadkowych, losowych działań w oprogramowaniu to żaden problem.
  2. Analiza już poznanych rzeczy i wyciąganie wniosków. Tak, tworzenie nowych rzeczy w ten sposób, już lepiej świadczy o ludziach. Niestety komputery radzą sobie z tym równie dobrze, lub nawet lepiej. Problem wnioskowania to żaden argument.

A co jeżeli chodzi o sztukę? Komponowanie muzyki? Malowanie obrazów? Komputery, też to potrafią. Właściwie opiera się to na wyżej podanym 2-gim punkcie. Ktoś może powiedzieć, że owszem, komputery potrafią komponować muzykę, ale robią to na podstawie jakiejś gigantycznej bazy danych, zawierającej setki tysięcy utworów, a nie pod wpływem natchnienia.

Znowu jednak okazuje się, że człowiek robi dokładnie to samo. Na podstawie setek tysięcy utworów, których kiedyś przesłuchał, zakodowanych gdzieś, chociaż fragmentarycznie w własnej bazie danych, nagle doznaje olśnienia. Prawdziwe natchnienie, spowodowane podświadomą ciężką, analityczną pracą mózgu, który przetwarza i manipuluje fragmentami kiedyś usłyszanych dźwięków.

Skąd jednak miały by się wziąć te kiedyś usłyszane dźwięki? Ktoś je musiał przecież wymyślić... Wróćmy więc do Homo-Edmunda :) Wynalazł koło. Jest z siebie dumny, zjadł pterodaktyla (wiem, że nie te czasy, nieważne), ale siedzi teraz na pniu i nie ma co robić. Nudzi mu się. Bierze patyk i zaczyna stukać drewnem o drewno i myśli "ooOOo spoko nuta". Czyli znów mamy punkt 1, a później pewnie punkt 2 mieszany co jakiś czas z 1.

Przy okazji pisania, powyższego tekstu, wpadło mi do głowy, że być może uczucie nudy pojawia się po to, aby nasz mózg mógł wymyślić coś nowego np. na drodze przypadku i czymś się zająć. Bo mózg nie lubi nudy. Lubi pracować. Tak samo zresztą jak procesor, który nie może nic nie robić. Jeżeli nie ma co robić to wykonuje bezsensowną pętlę - tak zwany "proces bezczynności". Ludzki mózg odcięty od bodźców podobno totalnie "zchizuje", ale to jest temat na osobny artykuł.




Komputer nie ma świadomości.


Jest to jakiś argument. Niestety nie do końca wiadomo czym tak naprawdę jest świadomość. Oczywiście są definicje,dzielące świadomość na różne jej rodzaje i opisujące ją zastępując jeden synonim innym, ale nam chodzi o coś ogólniejszego i prostszego. Przyjmijmy więc definicje mówiące o tym, że świadomość to doświadczanie. Doświadczasz egzystencji, i tego, że czytasz ten tekst. Być może on nie istnieje i to tylko iluzja wytworzona przez twój mózg, ale doświadczanie tej iluzji jest realne. Temat jest niełatwy do ogarnięcia na trzeźwo, niemniej jednak bardzo ciekawie o tym opowiada Peter Russell, którego możecie obejrzeć tutaj. Zwraca on uwagę m.in. na to, że świadomości nie można zbadać, żadnymi znanymi nam technikami. Nie można jej zmierzyć, zważyć ani wykonać na niej jakiejś reakcji chemicznej. Nie da się odczuć czyjejś świadomości. W związku z tym tak naprawdę nie mamy czysto naukowych dowodów na jej istnienie i jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, nie mamy również dowodu, że np. komputery jej nie posiadają. Tak naprawdę nie jest też pewne, że świadomość jest wytworem naszego mózgu. Być może nasz, mózg tylko korzysta ze danej świadomości, a gdy umiera, coś się dzieje dalej? Tego nie wiemy. Jak widać jest to dosyć delikatny punkt naszych rozważań, acz bardzo prawdopodobne, że kluczowy.


Spojrzenie z tej drugiej strony.


Było już trochę argumentów opowiadających się za opinią, że komputery nigdy nie będą wstanie myśleć podobnie jak człowiek. Czas "odbić piłeczkę".


Wszystko co znamy we wszechświecie da się opisać za pomocą chemii i fizyki, a więc da się opisać za pomocą matematyki. Skoro wszechświat da się zmatematyzować, to znaczy że da się zapisać w formie wzorów i symboli, którymi możemy manipulować, a właśnie to robi komputer. Manipuluje symbolami. Przesuwa, dodaje, mnoży zera i jedynki - symbole. To wszystko. Te wszystkie wspaniałe interfejsy graficzne, skomplikowane symulacje, animacje, przetwarzanie dźwięku i obrazu to tylko ciągi zer i jedynek, na których są wykonywane bardzo podstawowe operacje.
Kiedy przyjrzymy się jak działa nasz mózg, okaże się, że jedyne co robi to przetwarza sygnały elektryczne. Czy więc to co robi nasz mózg, nie jest tym samym co robi komputer?

Jakie jest teraz Twoje zdanie na cały temat? Nasunęły się jakieś wątpliwości?

Wróćmy do uczuć. Obiecałem, że się tym zajmę. Poza kwestią czy są one jedynie implikacją reakcji chemiczno-fizycznych, czy czymś więcej, spróbujmy odpowiedzieć na pytanie czy są one w ogóle konieczne do tego aby ktoś / coś mogło myśleć jak człowiek?
Moim zdaniem tak. Ewolucja obdarzyła ludzi inteligencją po to aby mogli przetrwać. Człowiek jest raczej słabo przystosowani do walki na gołe klaty z mamutem, niedźwiedziem czy chociażby krową. Aby nasz gatunek, mógł trwać, trzeba było wysilić szare komórki. Aby to jednak było możliwe potrzebowaliśmy uczuć. 
Potrzebujemy uczucia strachu, żeby właśnie np. nie rzucać się na lwa z gołymi rękoma, uczucia przyjaźni i miłości, aby współpracować, trzymać w grupie i rozmnażać się. Potrzebujemy uczucia gniewu, bólu, głodu, sympatii itd. Wszystko to sprawia, że mamy w życiu jakiś cel i chcemy przetrwać. Inaczej po co nam ta cała inteligencja? 
Dlatego uważam, że sztuczna inteligencja musi mieć uczucia, jeżeli ma myśleć podobnie do nas.

Gdyby jednak, udało się stworzyć prawdziwe AI, jakie miałoby to konsekwencje dla nas? Na to pytanie próbował odpowiedzieć na swoim blogu Darek Hofmann, bardziej znany jako SciFun. Niestety, moim zdaniem popełnił on w swoich rozważaniach pewien poważny błąd myślowy mówiąc, że inteligentne maszyny nie miałyby uczuć, ale jednocześnie posiadałyby instynkt przetrwania. Niemniej jednak artykuł jest bardzo ciekawy i zawiera wiele interesujących opinii. Jedną z nich pozwolę sobie zacytować:

"W pewnym ujęciu, można stwierdzić, że biologiczna ewolucja dowolnego gatunku inteligentnego, zmierza do opracowania sztucznej inteligencji. Jeśli istnieją gdziekolwiek we Wszechświecie organizmy inteligentne, to na pewnym etapie muszą zacząć posługiwać się narzędziami. Następnie te narzędzia rozwijają i ulepszają, aby wykonywały za nie coraz więcej czynności. Zatem w pewnym momencie obok ewolucji biologicznej, pojawia się ewolucja narzędzi, których dany gatunek używa. Ostatecznym narzędziem, które jest zdolne do ostatecznego zastąpienia biologicznej istoty inteligentnej, jest właśnie sztuczna inteligencja. Można więc spodziewać się, że każdy biologiczny inteligentny gatunek we Wszechświecie, który zaczyna opracowywać narzędzia, będzie dążył (nieświadomie) do opracowania sztucznej inteligencji." - Darek Hofmann (SciFun)

Wydaje mi się, że autor powyższego cytatu może mieć sporo racji. Jeszcze jeden oryginalny pomysł podał jeden z użytkowników, wspominanego już forum:

"Z drugiej strony... Czy sztuczna inteligencja musi opierać się na takich samych mechanizmach jak ludzki mózg? Jedyny taki mechanizm człowiek zna, ale to nie znaczy, że nie zostanie wynaleziony inny... za XXXXX lat"  - grzesiek51114 z forum 4programmers.net

No właśnie. Nie wiemy czy proces myślenia jaki my znamy jest jedynym słusznym i najlepszym mechanizmem. Ktoś mógłby zaprzeczyć, twierdząc, że natura zawsze tworzy najlepsze rozwiązania, ale to jest oczywiście bzdura. Gdyby tak było to różne gatunki organizmów nigdy by nie wyginęły, skoro byłyby takie idealne. Zasady ewolucji są takie, że jednostki czy gatunki, słabe i niezbyt inteligentne wymierają, a pozostają silniejsi i sprytniejsi.
Jakby się tak zastanowić to ewolucja nie jest jak dobry inżynier - który skrupulatnie opracowuje swoje projekty, przewidując wszystkie możliwe problemy jakie mogą one napotkać. Jest raczej jak dziecko, które bawi się w gotowanie zupy. Dosypie trochę tego, trochę tamtego, może jeszcze szczyptę tego, albo całe wiadro i zobaczymy co wyjdzie...

Reasumując, obecnie komputery nie potrafią myśleć i nie są inteligentne (w takim znaczeniu jak człowiek). Wydaje mi się jednak, że jest całkiem prawdopodobne, iż kiedyś ludzkość skonstruuje prawdziwą, sztuczną inteligencję. Nieważne, czy będzie to typowa maszyna, cyborg czy ludzkie ciało z układem scalonym w miejscu mózgu. Moim zdaniem jest to kwestią czasu, a kluczem do zrobienia kroku naprzód w tej dziedzinie będzie kompletne zrozumienie świadomości, lub może odkrycie nowego czynnika, o którego istnieniu nawet nie mamy pojęcia.



Linki:

Wykład Petera Russella na temat świadomości: link
Dyskusja na forum 4programmers.net: link
Wpis na blogu Darka Hofmanna (SciFuna): link

3 komentarze:

  1. Ok, o ile cały ten proces ludzkiego myślenia można przełożyć na zera i jedynki, czy jakikolwiek algorytm, to nadal brakuje świadomości i tej "boskiej" cząstki. Przecież sztuczna inteligencja, nadal pozostaje sztuczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie nie możemy tego stwierdzić na 100%. Możliwe, że świadomość wcale nie rodzi się w naszym mózgu, ale po prostu istnieje od zawsze gdzieś na poziomie kwantowym. Na pierwszy rzut oka ta teoria wydaje się być zupełnie z kosmosu. Wynikałoby z tego, że być może nawet dzisiejsze komputery mają jakąś świadomość. Jednak śledząc tok rozumowania przedstawiony przez Petera Russela w jego wykładzie (do którego link podałem) ta koncepcja już nie wydaje się być tak dziwna.

    Nie upieram się oczywiście, że tak właśnie jest, ale po prostu na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie być pewni naszych założeń (bo to tylko założenia) odnośnie świadomości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny artykuł, zdecydowanie komnputery stają się coraz bardziej inteligente ;)

    OdpowiedzUsuń